Letni chrześcijanin ,to taki czlowiek ,który jest przeciwieństwem gorliwego wierzacego.Wszystko dla niego jest względne.Nie ma już w jego sercu tej pierwszej miłości,na wszystko ma czas i ochotę ,ale jest w sprawach duchowych ospały i odkłada na póżniej chęc poprawy swego stanu.Już ewangelia zapowiada ,że milość wielu oziębnie,a to nie jest niestety stan blogosławiony przez Pana.Modle sie aby mnie Pan zachował i rozpalal moje serce ,chociaz sami musimy jego strzec jak mawial psalmista.Trzymajmy sie mocno ,abyśmy gdy przyjdzie Pan nie byli tak znalezieni.Boże uchowaj mnie i nas.Pozdrawiam.
Letni człowiek, to moze taki, który zagubił wiarę w Boga i idzie swoją drogą, zapominając o Bogu? Człowiek taki mysli, ze idzie z Panem, że jest zbawiony, a w ogóle nie zabiega o zbawienie i uswięcenie, sprawy swiata go pochłaniają. Dlatego w lepszej sytuacji jest człowiek zimny, bo moze zostać złamany i zawrócic ze złej drogi, służąc Bogu całym sercem. Myslę, że Pan nie jest zadowolony z połowicznej słuzby. On chce całego serca, a nie ogarek:).
"Letni chrześcijanin" to dla mnie tak wymysł mniej więcej jak "nominalny ". Czyli osoba, która twierdzi, że zna Boga i w Niego wierzy, ale tak naprawdę ma Go gdzieś. Typowy przykład obłudnika.
Bądź zimny albo gorący. Nie bądź letni bo cie wypluję.
To straszne słowa ale my o nich nie pamiętamy. Dzisiejsi chrześcijanie są letni czyli żadni.
Bóg w wielu miejscach mówi jacy powinniśmy być. Jeden z przykładów to historia bogatego młodzieńca, który nie potrafił zostawić doczesnego bogactwa aby iść za Jezusem. Pewnie łatwiej zostawić legowisko bezdomnego w kanale. Ale to właśnie nasze trudne wybory decydują o naszym gorącym sercu dla Pana.
Czyli Bóg mówi albo nie rób nic albo rób maksymalnie dobrze. I dotyczy to każdej dziedziny naszego życia. Jednak im dłużej zastanawiam się co oznacza gorący to wiem, że po prostu posłuszeństwo. I życie w Bożej Woli. A to oznacza modlitwę i pytanie Pana o każdą naszą decyzje. A jeśli dziś usłyszę od Boga - zostaw wszystko i jedź do Senegalu bo tam cie potrzebuje to czy zostawię wygody cywilizacji, ludzi których kocham i pojadę? Senegal to najbiedniejszy kraj świata w którym dziennikarze walczą o miejsce w hotelu - namiocie. Gorący posłucha i pojedzie tak jak stoi.
Zimny chrześcijanin nie posłucha ale ma szanse, , że kiedyś duchowe uszy mu się otworzą. A letni na pewno nie posłucha. Będzie kombinował za i przeciw. I jako ziemski księgowy, zaprzątnięty swoimi doczesnymi problemami zginie - wypluty przez Boga.
Jest to tak straszne, że trudno pojąć. A tak zupełnie o tym się nie mówi!
Ps. Nie popadajmy w depresje i zwątpienie jeśli mamy coś na sumieniu. Każdy ma. Inaczej ofiara Jezusa na Krzyżu byłaby daremna. Mówiąc o letnich czyli nijakich, żadnych, niewidocznych i nic nie znaczących dla Bożego Królestwa chrześcijanach Bóg mówi nam jacy nie powinniśmy być a czego od nas oczekuje. Czasy są ostatnie. Żniwa dużo a robotników mało. I stale mniej. Bo Jego dzieci ospale walczą o przetrwanie każdego dnia zapominając, że o dzień jutrzejszy mamy się nie troszczyć. On nam obiecał, że za nas to zrobi.
A nieprawda. To my, zziębnięci słowianie uważamy żar za coś dobrego, a zimno za coś złego. w Bibli nie ma potępienia czegoś, co jest zimne, bo w klimacie śródziemnomorskim zimno było czymś upragnionym. Jak to się ma do żywnosci? Zimny jest zdrowy, bezpieczny, jedynie lodowata, górska woda była zdatna do picia. Gorący to wrzątek, zabija zarazki, odkaża. Natomiast letnia woda jest niebezpieczna, na słońcu rozmnażają się drobnoustroje, grozi to zatruciem (Tymoteusz i "samej wody juz nie pij") Letnie jest podatne na zepsucie, leży i kwaśnieje i ma taki smak, że wywołuje odruch wymiotny ("wyrzygam cię z ust swoich"). Co apostoł chciał powiedzieć? Kościele, miej swoją temperaturę, bądź ochłodą dla innych, albo żarem. Nie przyjmuj temperatury otoczenia, nie bądź nijaki i bezpłciowy. Miej swoje cechy charakterystyczne. Niestety, są kościoły, gdzie "konserwanty" , czyli zasady już dawno wywietrzały, a i żaru też się nie uświadczy. Nie dają one ludziom ani odpocznienia, ani ognia.
A ja inaczej rozumiem "zimnego chrześcijanina" Może wytłumaczę to tak: żeby potrawa smakowała, musi być albo gorąca( zimny rosół? Fuj...), albo zimna( lody najlepiej smakują na zimno...). Chrześcijanin musi mieć "odpowiednią" temperaturę.
Jakoś nie umiałabym zrozumieć, że Pan może nawoływać do "bycia trupem"( obyś był zimny), czyli martwym w sensie duchowym.
Tak więc "obyś był zimnym albo gorącym" oznacza zaangażowanie w sprawy wiary tak, czy tak. Natomiast letni...to taki nijaki...byle jaki...nieokreślony. Trochę w świecie, troszkę jako chrześcijanin...Obłudnik.
osobiście myślę ze botaty młodzieniec nie był letnii chciał bym rozdzielić ludzi nie pełniący woli Bożej czyli tzw "letnich" apokalipsa:(objawienia Jana): 3:15-20 "wypluję cię z ust" - ta wypowiedź wskazuje że najpierw musiał być w ustach czyli czlowiek ktory poznał łaskę Bożą i ją zatracił na co również wskazuje fragment listu do zboru (nie to pogan) stoje u drzwi i kołaczę (na zewnątrz) czyli człowiek swoim złym życiem spowodował że Chrystus z jego serca wyszedł i jest na zewnątrz "Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły," człowiek letni ma fałszywą "pewność" zbawienia pomimo że je utracił nie ma szat białych -czyli jego uczynki przed Bogiem są złe tak jak syna marnotrawnego - ale zarazem nie jest przekreślony bo przy powrocie syn otrzymał nowe szaty czyli przebaczenie grzechów (najlepsze szaty) czyli przebaczenie całkowite bez wyjatku "oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał" człowiek letni nie widzi tego że jest letni i tu tkwi największy problem i dlatego Bóg mówi a nie wiesz żeś pożałowania godzien i dlatego Bóg "proponuje" swoją maść aby przejrzał!! ponieważ nie widzi swojego stanu co Bóg zaznacza myślisz żeś bogaty a nie wiesz żeś biedny... natomiast jest roznica miedzy słowami zapisanymi w apokalipsie 2:1-6 "Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość" "Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś" tu już Bóg nie mówi że myślisz żeś bogaty ale Bóg mówi że masz wiele dobrych uczynków i nawet dobre zrozumienie Mojego Słowa bo rozpoznałeś fałszywych apostołów" czyli człowiek który zatracił swoją pierwszą miłość to widzi a letni nie ale mimo to żyje w dali od pierwszej miłośći i tu można dać werset z listu do hebrajczyków 10:24 baczmy w celu pobudzenia się do miłości i ewangelia Mateusza 24:12 z przekładu warszawsko praskiego Mt 24:12 Br „A ponieważ spotęguje się nieprawość, u wielu osłabnie miłość” czyli nasze uczynki mogą kogoś zachęcić do miłości lub sprawić że czyjaś miłość osłabnie (czyli utrata pierwszej miłości) aczkolwiek każdy zda sprawe za samego siebie ale wina spadnie na człowieka który gorszy
Ja nadal sądzę,że zimny czlowiek ma zamrożone ,zimne serce jakby martwe.Jeśli jest inaczej to niech ktoś poda charakterystykę.Myślę,że czlowiek jest martwy ,zimny dla Boga ,może sie rozpalić z letniego stanu do płomiennego duchem.Letniość jest stanem pośrednim .Jeżeli tak nie jest ,to w jakiej pozycji jest serce nieożywione przez Ducha Bożego,nieodrodzone,zanim Chrystus nie ożywił jego ,czy letnie może gorace,zapytam.Porównanie do spraw klimatycznych jest nietrafne.Moim skromnym zdaniem,ta mysl tyczy się napomnienia , że o wiele lepszym stanem jest niepoznanie Boga niż poznanie go i dopuszczenie do letniości.Czyli braku pierwszej milości przez wierzacą osobę,zlekceważenie ofiary Chrystusa.
Letni chrześcijanin - kto to taki? Myślę, że temat bardzo na czasie, niestety. Zapraszam do dyskusji, proszę o wasze wypowiedzi.
pozdrawiam Michał
Witam wszystkich forumowiczów. Widzę, że kilka odpowiedzi już pojawiło się na zadane pytanie. niemniej myślę, że odpowiedź >>letniego chrześcijanina<< będzie dobrym uzupełnieniem. Kilka słów o sobie. Nawróciłem się w sierpniu 2006 roku; przyjąłem chrzest w styczniu 2007roku. Od momentu nawrócenia do chrztu były chwile lepsze jak i gorsze (z przewagą tych pierwszych). Nie zrażałem się tym, ponieważ wiedziałem, że od teraz ciąży na mnie większa odpowiedzialność tak więc pewne przeciwności "losu" mogą się pojawiać. Jednak po 8miesiącach już nie dawałem sobie rady. Moje zniewolenia zaczynały odżywać na nowo (wcześniej również borykałem się z tym, ale nie na taką skalę). Pornografia, bycie opryskliwym w stosunku do innych ludzi oraz najgorsze-lenistwo (takie pełną gębą). Podjąłem walkę, ale widać nieskutecznie. Obecnie już nie robią na mnie wrażenia filmiki, sięgałem również po 'specjalistyczną' lekturę typu "Moc do zmiany Twojego życia" Warrena (szczególnie w pamięci zapadło mi jedno zdanie z tej książki " Ta sama moc, która wzbudziła z martwych Jezusa może Ci pomóc" Co więcej wychowałem się w rodzinie ewangelicznie wierzącej tak więc prawdy wiary nie były mi obce. Bardzo lubiłem/lubię czytać książki O BIBLII (teologia, apologetyka), ale jakoś nie mam ochoty czytać samej Biblii. No chyba, że musze nzleźć fragmenty, które pozwolą mi zagiąć Świadka Jehowy w kwestii krwi, Trójcy, nowo narodzenia, Pamiątki itd...A przecież nie o to chodzi... Obecnie mój problem-lenistwo w pełni mnie owładną. Jak wspomniałem wcześniej mam świadomość tego, że muszę (have to) pokutować, ale jakoś nie jestem w stanie... Obecnie nie mam już siły ganić się za to, że bez skrępowania zaglądam na strony z pornografią, za to, że Biblia kurzy się na półce, za to, że ostatni raz modliłem się.......naście miesięcy temu..... Owo lenistwo zbiera swoje żniwo również w szkole. Nie chwaląc się jestem człowiekiem inteligentnym (iq powyżej przeciętnej) a mimo to nie zdałem do następnej klasy. Mam poważne problemy w szkole-olewam kompletnie naukę. Nawet jeśli mam świadomość tego, że jeżeli nie nauczę się na dany sprawdzian mogę zawalić semestr ja nie jestem w stanie zmusić się do jakiegokolwiek wysiłku. Jaki więc daje przykład w szkole? Co powiedzą o mnie rówieśnicy i nauczyciele? Co do relacji z Jezusem-tęsknie do chwi gdy mogłem klęknąć i porozmawiać z Bogiem. Teraz nic nie czuje. Nie czuje tej bliskości (może nie chce tego?) Zdaję sobie sprawę, że ak dalej być nie może, ponieważ w jakimś celu Bóg mnie powołał. Tylko nie mam siły i nie wierze już w to, iż mam szanse odzyskać dawną radość z życia... Przepraszam Was za to, że musieliście czytać ten kompletnie nieskładny tekst, ale musiałem COKOLWIEK napisać. Pozdrawiam serdecznie
do Piotra Piotrze jeśli jesteś w stanie przeliczyc koszta i zostawić wszystko i to złe jak i to "dobre" aby zyskac spolecznosc z Bogiem (tak jak Abraham byl gotow oddać własnego syna bo Boga kochał najbardziej) to Bóg Cie nie zostawi ale w takim przypadku myślę że dużo by Ci dało spotykać się z ludźmi którzy naprawde kochają Boga i ciągle o nim mówią i wyznać swoje grzechy jeśli jesteś zainteresowany napisz do mnie na e-mail skąd jesteś mniej więcej to może będę mógł Ci polecic jakas konkretna osobe bo znam wierzacych w wielu miejscowosciach
niech Bóg Cie błogosławi ps Twój stan jeszcze nie jest taki zły Ty wiesz że straciłeś właściwą ścieżke gorzej mają się ci którzy w swoich własnych oczach uchodza za sprawiedliwych
Piotrze- skoro stać Cię na szczerość i nie udajesz świętego, to nie jest wcale z Tobą źle. Wprowadź sobie trochę dyscypliny- na początku może się wydawać, że trąci to legalizmem, ale zdaje egzamin. Ja zrobiła sobie grafik- modlę się w godzinach od-do, czytam Słowo od-do, dzwonię do kogoś w wierze, żeby pogadać, robię coś dla kogoś ( sprawdzam, czy ktoś nie potrzebuje mojej pomocy). Najpierw przychodzi z trudem, potem staje się dobrym nawykiem. Życie z Bogiem musi mieć "przepływ"- ktoś kiedyś porównał je do rzeki( w przeciwieństwie do zatęchłego stawiku, który zarasta zielskiem). Będzie dobrze, uszy do góry! :) Tylko sobie nie popuszczaj. -----------------
Natalie- letni chrześcijanin to odstępca od wiary, a temperatura 36,6 to bardziej norma...której wcale nie wyznacza nasza "ponadnaturalność".Chyba, że miałąm co innego na myśli.
Betruska, to przenośnia. Uważam, że w życiu chrześcijanina powinno być widoczne ponadnaturalne życie; chociażby zwycięstwo nad grzechem, będące wynikiem bożej interwencji.
Letni chrześcijanin nie ma żadnego wpływu na otoczenie, ani nikogo nie ogrzeje, ani nikogo nie "postawi do pionu". Grzesznikowi powie " to, co robisz jest "cool", to nic złego"; cierpiącemu powie "trudno stary, świat jest tak urządzony".
Rozważając te myśli tak w ogóle można by zacząć od tego, że Jezus na samym początku przedstawia się w bardzo wymowny sposób. "To mówi Amen. Świadek wierny i prawdomówny. Początek stworzenia Bożego"(Obj.3,14). Jeśli Jezus do tego kościoła przedstawia się jako "Świadek wierny i prawdomówny", to na tej podstwie możemy wyciągnąć pewne wnioski w związku z tym, czego Jezus oczekiwał oraz skąd brała się i na czym polegała letność chrześcijan w Laodycei.
To oczywiste, że letni to najgorszy stan duchowy w porównaniu z zimnym czy gorącym. Gorący niesie zapał dla prawdy, a zimny jak najbardziej jest pożądany, ponieważ niesie orzeźwienie. Natomiast letni naciąga na wymioty. I właśnie o tym jest mowa w 16 wersecie. Jezus letnich chrześcijan wypluwa ze swoich ust. Dlaczego? Najkrócej mówiąc, wypluwa ze swoich ust, czyli nie posługuje się takim kościołem (zborem), który ma niedobry, niewłaściwy smak. "USTA" służą do wypowiadania "Słowa". Z tego wynika, że istotne znaczenie ma wierność, prawdomówność i świadczenie. Letni to świadek niewierny i nie mówi prawdy, albo nie zależy mu na prawdzie. Może łatwo idzie na kompromis ze światem. Jezus był "Świadkiem wiernym", "Świadkiem Prawdomównym" i skupiał się na wypełnieniu woli Boga Ojca. Taki dał wzór i takim przedstawił się do kościoła w Laodycei. Ale kościół w Laodycei podczas tej inspekcji wypadł fatalnie. Z pewnością nie skupiał się na przestrzeganiu dwóch największych przykazań, które dał Jezus Chrystus. Ci chrześcijanie myśleli o sobie zbyt dobrze, chełpili się swoją pozycją i nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, że byli nadzy i biedni i zaślepieni. A wiec musieli żyć w kłamstwie i na swoje oczy potrzebowali "balsamu" od Chrystusa. Warto zwrócić uwagę, że ostatni werset jest skierowany nie tylko do kościoła (zboru) w Laodycei, ale do wszystkich kościołów (zborów). Zgodnie z obietnicą tylko "zwycięzca" może zasiąść wraz z Jezusem jako współwładca w Królestwie na jego tronie. Niestety letniemu do zwycięzcy bardzo dużo brakuje. (Obj 3,18-20)
Od Moderatora: Przypominam, że wszelkie publikacje umieszczone na podstronie forum wyrażają wyłącznie poglądy autorów i nie mogą być utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem Kościoła Zielonoświątkowego.
1. Na forum obowiązują zasady ortografii. Jeśli jesteś dyslektykiem, zaopatrz się w elektroniczny słownik ortograficzny, np. wbudowany w edytor tekstowy lub przeglądarkę internetową.
2. Pisz posty, które dają się czytać. Nie pisz całych postów ani tematów wielkimi literami. Nie wstawiaj obok siebie wielu wykrzykników ani pytajników. Nie używaj bez potrzeby czcionki pogrubionej, powiększonej ani kolorów.
3. Nie komentuj niemerytorycznie cudzych wypowiedzi. Masz prawo nie zgadzać się z czyjąś wypowiedzą, ale pamiętaj aby wyrazić to w kulturalny sposób.
4. Nie pisz postów nie na temat. Znajdź temat, w którym użytkownicy rozmawiają o tym co cię interesuje. Jeśli takiego nie ma możesz założyć własny.
5. Jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia, nic nie pisz. Postaw na jakość, nie na ilość.
6. Zanim wyślesz nowy post lub wątek, zastanów się, czy na pewno wniesie on coś nowego do dyskusji.
7. Zastanów się czy po jego przeczytaniu użytkownicy dowiedzą się czegoś interesującego czy raczej mogłoby go w ogóle nie być.
8. Nie odpowiadaj na stare tematy, w których dawno nikt nie pisał. Nawet jeśli masz coś ważnego do dodania, jest mało prawdopodobne, aby autor wątku tak długo czekał na odpowiedź. Nie dotyczy to tematów, które z zasady są zawsze otwarte i aktualne oraz poruszają ważne kwestie, przydatne nie tylko autorowi tematu.
9. Na forum wypowiadamy się pełnymi zdaniami i rozwijamy swoje myśli. Odpowiedzi typu: "Ja też tak sądzę..." wnoszą co prawda nową treść, ale nad wyraz szczątkową. Stać Cię na więcej.
10. Moderator nie ma obowiązku poinformowania strony zainteresowanej o działaniach moderacyjnych wykonanych na danej wiadomości czy temacie.